wtorek, 8 sierpnia 2017

Ocet w kosmetyce. Odsłona czwarta.

Ocet w kosmetyce. Do poczytania w wakacje.

Na zdjęciu octy do kąpieli.
Jak świat światem kobiety chcą być wiecznie młode i wiecznie piękne. Tą ogromną potrzebę muszą mieć zakodowaną gdzieś w genach bo starają się ją zrealizować na każdym kroku. Pewnie trwa to od chwili gdy zeszliśmy z drzew,  i zaczęliśmy się poruszać dwupodporowo. Czegóż w tym celu nie potrafią wymyślić. Rodzaj podjętej strategii jest mniej ważny. Starania muszą być skuteczne i już.

I to też było bardzo dawno temu, bo w czasach kiedy polska TV miała do dyspozycji tylko dwa kolory - czarny i biały. Wtedy w Kabarecie Starszych Panów niezapomniana Kalina Jędrusik śpiewała: „sex appeal, to nasza broń kobieca, sex appeal, to coś co was podnieca”. Słuszność tych słów była, jest i zawsze będzie aktualna.
No i kto by pomyślał, że ONE (znaczy kobiety) aby podkreślić i zachować te swoje powaby, wcześniej niż od czasów starożytności do pielęgnacji urody używają między innymi - octu właśnie. Ten jak się okazuje odgrywa niebagatelną rolę.
Jak powszechnie wiadomo królowa Kleopatra w tym celu brała kąpiele w oślim mleku. Później jednak na zakończenie odświeżała się esencjami octowymi. Octu do kąpieli zażywali zamożni Rzymianie. Światowej sławy piękność Lucrezja Borgia* dla zachowania młodości skóry rankiem brała octową kąpiel uzupełnioną wyciągami z ziół i kwiatów.

Tajemnica pielęgnacji urody Lukrecji zaklęta w skromnej butelce.

Oczywiście mowa tu jest o dodawaniu jego niewielkich ilości do wody kąpielowej. Inaczej zamiast pięknej dziewczyny z wanny wychodziłby jakiś marynat.
Do dzisiaj wiele pań po umyciu włosów, płucze je w roztworze octu.
Równie powszechne w zamiarze zrzucenia nadmiaru kilogramów jest jego picie.

Oryginalny ocet jaki pijała cesarzowa Sissi. Już od bardzo dawna uważano picie octu za zabieg utrzymujący szczupłą linię.
Sissi - małżonka cesarza Austrii Franciszka Józefa w celach zachowania smukłej linii skwapliwie zażywała octu każdego dnia. Mniej jako przyprawy poprawiającej smak potraw. Bardziej w wierze w działanie odchudzające. Jak wspomina historia, smakowo najbardziej odpowiadał jej ocet robiony na bazie fiołków. Może dlatego, że w języku niemieckim słowo fiołek daje asocjację do skromności. (wg potocznie przyjętego porównania mówi się – skromna jak fiołek)

Pitne octy poziomkowe.
Warto wspomnieć, że cesarzowa przy 172 cm wzrostu w talii nie przekraczała 50 cm. Wszystko to zawdzięczała żelaznej diecie i sporej ilości ruchu. Głównie gimnastyce i jeździe konnej. Przypuszczalne ten rodzaj aktywności był  dla szczupłej sylwetki bardziej skuteczny niż picie octu.
Swoim nadwornym medykom i aptekarzom wydała rozkaz komponowania mikstur, kremów i szamponów. Wszystko to miało chronić monarszą skórę przed wysychaniem i starzeniem się.

Najprzeróżniejszymi octami zaprawiano nie tylko skórę co i całe ciało. Słynny zakonnik Sebastian Kneipp w swoich aktualnych do dziś kuracjach, zalecał obmywanie się takimi preparatami.
Przypuszczalnie od tamtych czasów przyjęło się zaopatrywać octy w smakowite rodzaje określeń, typu: balsam, eliksir, czy esencja. To z biegiem czasu podchwyciły kulinaria przez co obecnie jesteśmy zalani tysiącami balsamów i eliksirów.

W XIX wieku we francuskim Lyon powstała firma MAILLE, mająca filie w Paryżu, Berlinie, i Sankt Petersburgu. Produkowała kosmetyki, głównie do pielęgnacji skóry twarzy. Na liście artykułów znajdowało się 150 różnych produktów.
Choć w owych czasach  wiedza chemiczna była jeszcze dość słabo rozwinięta, już wtedy produkcji próbowano nadać charakter przemysłowy. Mimo dość wątpliwej jakości wszystkie wyroby schodziły z taśmy jak świeże bułeczki.  Choć jak na owe czasy było to dość kuriozalne dbano o ilość a nie o jakość. Prawie jak w socjalizmie.
Natomiast gdy potrzebne badania poszły do przodu dzięki nim powstały nowe technologie pozwalające w ciągu kilku godzin wytworzyć to, na co wcześniej trzeba było poświęcić całe dnie, jeśli nie tygodnie.
Dopiero kiedy dookoła jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać konkurencyjne fabryki, zainteresowano się kuszeniem lepszą jakością.

Do czego to wszystko doprowadziło? Nasze dziewczyny owszem czasem bywają kwaśne jak ocet, ale przy tym są niezmiennie powabne i urocze!

* - Lucrezja Borgia – (1480 – 1519) córka papieża Aleksandra VI, słynna z urody, ze względów politycznych, przez rodzinę trzykrotnie wydana za mąż, jako księżna Ferrary gromadziła na swym dworze licznych uczonych i artystów

Bliższych informacji należy szukać pod adresem:
http://www.doktorenhof.de/

Tadeusz Gwiaździński

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Anonimowe i uszczypliwie sformułowane komentarze będą automatycznie usuwane.